• Wpisów:907
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin:8 490 / 1530 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Widok był przerażający. W tej okolicy dawno już nie doszło do takiej tragedii. Każdy kto miał dziecko był wstrząśnięty. Ruch tutaj zawsze był mały, co bardzo uśpiło czujność mieszkańców – a zazwyczaj to właśnie w chwili nieuwagi dochodzi do wypadku. Mała Martynka bawiła się z koleżanką w chowanego. Słońce stało wysoko na niebie, pogoda była przepiękna. Bujna wiosenna zieleń ułatwiała im wesołą zabawę. Radosne głosy i beztroski śmiech zamieniły okolicę w rajski zakątek.
- Licz do dziesięciu! – krzyknęła Martynka. – Teraz ja się chowam!
- Dobrze! Liczę, ale i tak cię znajdę. Raz, dwa, trzy…
Martynka musiała szybko znaleźć dobre miejsce, żeby się ukryć. Nie zastanawiała się nad tym wcześniej i teraz nerwowo rozglądała się wokół.
- …siedem, osiem…
Martynka tknięta impulsem ruszyła biegiem w kierunku kępy bzów. Nogi nie chciały nieść jej tak szybko, jak szybko chciała znaleźć się w kryjówce. Właściwie to myślami już tam była, starała się nie chichotać – przyjaciółka nigdy jej nie znajdzie. Zaśmiała się cicho pod nosem. Była szczęśliwa, zaaferowana. Nie usłyszała pędzącego ku niej potwora, połykającego wszystko przed sobą.
Zrobiła jeszcze jeden maleńki dziecięcy kroczek i wtedy jej płucka po raz ostatni zaczerpnęły powietrze. ... Zazwyczaj to właśnie w chwili nieuwagi dochodzi do wypadku. A jednak nie zawsze tylko nieuwaga jest przyczyną. Raizo, jak nazywali go koledzy, spełnił swoje marzenie. Zawsze chciał mieć ścigacz, nawet, jeśli był używany. Właśnie dlatego już rok temu zrobił prawo jazdy na motor. Dzisiaj – nareszcie! – rozkoszował się swoim lśniącym cudeńkiem. Uśmiechał się pod maską kasku na wspomnienie zachwytu kolegów. Najpierw pędził drogą ekspresową. Było super. Bez porównania z motorkami, którymi jeździł dotychczas. Tylko na moment zatrzymał się na stacji benzynowej i ruszył dalej. Postanowił dowiedzieć się, jak jego cacko sprawdzi się na drodze z troszkę większą ilością zakrętów. Zjechał na drogę wojewódzką, ale był na niej duży ruch. Dopiero na jakiejś lokalnej asfaltówce poczuł prawdziwą przyjemność.Droga była dosyć wąska, ale przepięknie położona i wyremontowana za środki unijne. Najważniejsze, że nie było na niej żadnego ruchu. Pola, potem lasy i znowu pola. Raizo wreszcie poczuł wolność, na którą czekał przez całe życie. Przyjemnie było płynnie pokonywać kolejne zakręty. Mógłby tak jechać bez końca.
Niestety koniec czaił się już za następnym zakrętem. Jakieś dziecko przebiegało w poprzek jezdni!
- Kurwa! – wrzasnął Raizo.
Czas zwolnił, niemal stanął w miejscu, a motocyklista nigdy nie przypomniał sobie wydarzeń rozgrywających się w ciągu tej krytycznej sekundy. Później prokuratura ustaliła, że kierujący motocyklem w celu uniknięcia uderzenia w nieletnią pieszą, która wtargnęła na jezdnię, podjął próbę hamowania, która zakończyła się przewróceniem jego pojazdu. W wyniku upadku motocyklista doznał złamania kości piszczelowej lewej nogi i wielokrotnego złamania lewego przedramienia. Dziecko, które wtargnęło na jezdnię zginęło na miejscu w wyniku rozlicznych wielonarządowych obrażeń spowodowanych uderzeniem pozbawionego kontroli, koziołkującego motocykla. ... Nie zawsze tylko nieuwaga jest przyczyną. Wypadki to zazwyczaj splot kilku czynników, które występując osobno wywołałyby co najwyżej czyjeś zdenerwowanie. Świat nie jest niestety idealny. W idealnym świecie mała Martynka nie wbiegłaby na jezdnię. W idealnym świecie rozejrzałaby się, żeby sprawdzić, czy nic nie nadjeżdża. Rozwaga nie leży jednak w naturze małego dziecka zaaferowanego dodatkowo zabawą z koleżanką. W idealnym świecie motocyklista nie wjechałby pomiędzy domy w terenie zabudowanym z ograniczeniem prędkości do 40 km/h. W naturalny sposób przychodzi im jednak przekraczanie granic, jak jazda po drodze publicznej na tylnym kole. W idealnym świecie Raizo straciłby kontrolę nad motocyklem o jeden zakręt wcześniej. Wpadłby razem ze swoim jednośladem pomiędzy drzewa rosnącego przy drodze zagajnika. Jego zwłoki zostałyby znalezione dopiero następnego dnia, bo z drogi nie byłoby ich widać. Wezwany na miejsce patrol drogówki odnalazłby jego zwłoki, ułożone wstrętnie nienaturalnie. Ubranie podarte na łokciach i kolanach, podrapany i pogięty kask, motocykl leżący w znacznym oddaleniu, niemal przecięty na pół pniem drzewa. Widok byłby tak porażający, że jeden z funkcjonariuszy zwymiotowałby na nieboszczyka częściowo zagrzebanego w trawie. Najgorsze jednak byłoby otwarte złamanie w wyniku którego kość przebiła nawet skórzany kombinezon motocyklisty… Pomyśl. Idealny świat czyha tuż za zakrętem częściej, niż myślisz.
  • awatar Zakira Luna: Bardzo dobre pod względem stylistycznym, nie znalazłam błędów ani powtórzeń- generalnie fajnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Szesnaście lat to ciekawy wiek. Jeszcze nie dorosły, ale już nie dziecko. Jakbyś był pomiędzy: ani tu, ani tam. Kiedy masz szesnaście lat, wszystko jest możliwe.
  • awatar DomaaFoto: racja! jeszcze rok i będę prawie dorosłą, ale nie do końca, bo wciąż dzieckiem : ) zapraszam, zaczynam dopiero :)
  • awatar BarbBB: 16 lat to gówniak. mam 22 i dalej uważam że ten wiek to dziecko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wszyscy skoncentrowani na wyglądzie zapominają o sercu.
 

 
Ze szkoły wiem niewiele,więcej uczę się na błędach.
 

 
Mógłbym z Tobą spróbować,widzę coś w Twoich oczach. To przyciąga jak magnes,można się zakochać.
 

 
Fałszywa skromność,najgorsza cecha. Często po paru latach wychodzi gówno z człowieka.
 

 
Nie ma takiego miejsca,gdzie nie moglibyśmy pójść. Pośrodku puszczy nie puszczę,nie powiem 'puść'.
 

 
Nasze serca jak magnes,przyciągały się zawsze.
 

 
Powiedz,dlaczego wciąż ranisz i zabierasz wciąż to,co daje satysfakcję mi. To co cenne i to co potrzebne,co łapie za rękę i daje mi szczęście.
 

 
Życie jest cholernie ironiczne. Potrzebujesz hałasu,by docenić ciszę,smutku,by docenić szczęście i nieobecności,by docenić obecność.
 

 
Nawet jeśli tracili czas, to tak naprawdę nigdy go nie tracili, bo czas spędzony razem nigdy nie mógł być straconym.
 

 
Proszę, bądź na każdy poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę i niedziele mojego życia. Na każdy styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad i grudzień. Na każdy dzień, na każdą chwilę. Bądź przy mnie. Potrzebuję tego.
 

 
Tylko nie krzycz, bo to nie miejsce na krzyk. Nie ma lepszych niż Ty i nie masz więcej niż nic.
 

 
Mieć złamane serce i wierzyć w miłość, to tak jakbyś wyjebał się na betonie, a udawał, że to trawa.
 

 
Czasem kocham Cię, czasem mam Cię dosyć, czasem uspokajasz mnie, czasem strzelasz fochy, po wewnętrznej stronie żył czuję twój miękki dotyk, gdy przenika mnie twój oddech gdzieś po środku nocy.
 

 
Jego obejmujące ręce to najbezpieczniejsze miejsce na ziemi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pragnęłam go tak, jak pragnęłam powietrza, by oddychać. Nie był to wybór – ale konieczność.
 

 
Nie zakochała się w chłopaku z plakatu, ze snu, czy z własnej wyobraźni. Zakochała się w chłopaku który istnieje.